niedziela, 22 lipca 2012

~01


* Niebieskimi oczami Rose* 
Wakacje nareszcie, czekałam na to cały rok szkolny. Dziś przychodzi po mnie Riven i idziemy na imprezę. Po wielu prośbach wreszcie się zgodziła. Kocham ją, ale czasami jest taka nudna, nie rozumie, żę są wakacje i trzeba się wyszaleć - bo w końcu po to są.
Spóźnia się, ale to nic. Pewnie tłumaczy się rodzicom gdzie idzie i z kim. Ona to ma źle. Ja nawet nie muszę nic mówić, tylko wychodzę. Z resztą i tak mamy nigdy w domu nie ma, ciągle jakieś delegacje lub inne rzeczy. I tak jej nie wierzę, po prostu chce wyjechać na weekend i mieć spokój ode mnie. Teraz ma okazje bo jade na całe 2 miesiące z Riven do Vegas. Co prawda jeszcze nic o tym nie wie, ale jestem pewna, że się zgodzi, gorzej będzie z jej rodzicami. Oni są tacy święci i nudni nie rozumieją, zę jesteśmy młode i musimy sie wyszaleć. Przecież w końcu oni też kiedyś byli w naszym wieku...
Ktoś zadzwonił do drzwi. Nareszcie Riven. Zbiegłam po schodach i z uśmiechem otworzyłam drzwi, ale jak ją zobaczyłam to się przestraszyłam. Miała na sobie sweter! Ludzie, kto normalny chodzi na impreze w starych jeansach i swetrze, ale czego tu się spodziewać po niej.
- Dziewczyno co tu masz na sobie?! - nakrzyczłam na nią.
- No co nie podoba się? Ten sweter kupiłam wczoraj - powiedziała zdziwiona.
- Gdzie? W sklepie "Ciuchy dla babci" ?! - zapytałam i pociągnęłam ją za ręke do mojej garderoby. - Nigdy więcej nie chodź na zakupy beze mnie!
- Czego ty chcesz od mojego swetra? Dla mnie jest ładny.
- No właśnie, dla ciebie moje małe bezguście- powiedziałam po czym rzuciłam jej obcisłe rurki i czarny top bez ramięczek.
- Nie wiem czy to włożyć, to trochę wyzywające - rzuciła i popatrzyła na mnie błagającym wzrokiem.
- Jeju, nawet siebie w tym nie widziałaś. Idź się przebrać i to szybko bo jesteśmy spóźnione! - krzyknęłam i wskazałam jej drzwi do łazienki, po czym wziełam do ręki czasopismo i czekałam na jej powrót.
Po kilku minutach się doczekałam, wyglądała pięknie, normalnie jak nie ona. Jeszcze makijaż i jesteśmy gotowe. Ja pomalowałam sie ostrzej, ale Riven nie chciała makijażu. Oczywiście nigdzie bym jej nie puściła gdyby była bez tapety, więc ostatecznie zgodziła się na lekkie musnięcie błyszczykiem i tuszem do rzęs.
Pojechałyśmy do jednego z najlepszych klubów w NY. Weszłyśmy bez kolejki, nie ma to jak życie w luksusie. Impreza była świetna, moja przyjaciółka była bardzo nieśmiała, ale po kilku drinkach trochę się rozluźniła. Wszystko było idealne do momentu kiedy nie pojawił się Brian. Zakochał się w niej, ale Riv tego nie zauważa. Biedny chłopak zawsze stara się zwrócić jej uwage, ale na marne. Od razu do nas podszedł. 
- Hej, dobrze się bawicie? - zapytał.
- Tak, a ty? - zaczęłam z nim rozmawiać.
Chwile z nimi postałam, ale mi się znudziło, a po za tym jakiś koleś się na mnie patrzył. Nawet ładny, więc podeszłam do niego. Rozmawialiśmy, kilka razy zatańczyliśmy, dałam mu swój numer, było cudownie póki Riven nie przyszła z nieciekawą miną.
- Rose, idźmy już - poprosiła.
- Dlaczego? Jestem zajęta - mówiąc pokazałam na nowo poznanego chłopaka.
- Bo tak, chodź- powiedziała i pociągnęła mnie za rękę.
Pomachałam Adamowi - bo tak się nazywał ten koleś - i powiedziałam bezgłośne 'Call me' .
Kiedy już byłyśmy przed klubem zaczełam krzyczeć na Riven, kocham ją, ale czasami mnie strasznie wkurza.
- Czyś ty oszalała?! Ja z nim flirtowałam! Nie widziałaś ?!
- Przepraszam - powiedziała cicho.
- Ugh, już nic. Znajdzie się lepszy - wdziełam wdech i wydech. - Co się stało?
- Rozmawiałam trochę z Brian'em i zaprosił mnie do tańca, ale odmówiłam, i kiedy zobaczyłam smutek na jego twarzy to odechciało mi się zabawy - powiedziała smutna. - A tak właściwie to mi trochę nie dobrze - powiedziała i znikneła za rogiem.
Dalej stałam w tym samym miejscu, nie chciałam widzieć co ona tam robi...